KGW Gorzany. Kilkanaście kobiet, mnóstwo energii i wieś, która ożyła
Jeszcze niedawno w Gorzanach każdy żył jakby swoim rytmem. Dziś coraz częściej słychać tu gromki śmiech, rozmowy i muzykę, a mieszkańcy spotykają się przy wspólnym stole. Wszystko za sprawą Koła Gospodyń Wiejskich, które powstało w marcu tego roku i w krótkim czasie stało się sercem lokalnej społeczności.
Impulsem do założenia koła była potrzeba bycia razem i zrobienia czegoś dobrego dla innych. Jedną z pierwszych członkiń była Krystyna Kołodziejczak, która po 37 latach pracy zawodowej przeszła na emeryturę.
– Szukając dla siebie nowej przestrzeni, dowiedziałam się przypadkiem, że we wsi ma powstać Koło Gospodyń Wiejskich. Od razu się zapisałam. Chciałam się czegoś nauczyć, miło i pożytecznie spędzać czas oraz dalej działać dla ludzi – mówi.
Pierwsze spotkanie odbyło się w marcu. Jak wspomina Joanna Płócienniczak, początkowo nikt nie miał doświadczenia ani gotowego planu.
– To było spotkanie zapoznawcze. Chciałyśmy porozmawiać i sprawdzić, czego tak naprawdę oczekujemy. Najważniejszy od początku był cel: integracja kobiet i całej wsi – podkreśla.
Formalne sprawy rejestracyjne wzięła na siebie Agata Winińska wybrana przewodniczącą dzięki czemu koło mogło szybko rozpocząć działalność. Dziś liczy ono 16 członkiń, a chętnych do dołączenia nie brakuje.
Talenty, które się uzupełniają
Siłą tego koła jest różnorodność. Każda z pań wnosi do wspólnej pracy swoje umiejętności – od gotowania i pieczenia, przez dekoracje, po organizację i logistykę.
– U nas wszyscy gotują, ale jedne specjalizują się w ciastach czy tradycyjnych wyrobach, inne w dekoracjach, a jeszcze inne są od załatwiania spraw i przewożenia rzeczy. Jeśli ktoś czegoś nie potrafi, druga osoba pomaga. Uzupełniamy się – mówią członkinie.
Pierwszy festyn i wiara w sens działania
Za moment przełomowy panie uznają pierwszy festyn rodzinny.
– To była nasza pierwsza inicjatywa i nie spodziewałyśmy się takiego odzewu. Przyszły całe rodziny, około 70 osób. Każda z nas przygotowała coś na wspólny stół, był grill, zabawy dla dzieci i wspólne tańce – wspomina Agata Wilińska – Ten dzień pokazał, że mieszkańcy potrzebują takich spotkań i że działalność koła ma realny sens.
Kolejnym wyzwaniem było wykonanie pierwszego wieńca dożynkowego. Choć żadna z pań nie miała w tym doświadczenia, postanowiły spróbować. Efekt okazał się ogromnym powodem do dumy, a przy jego tworzeniu powstał nawet wspólny, żartobliwy wiersz opisujący pracę i charaktery członkiń.
Witacz, dożynki i… nagroda
Koło zasłynęło także wykonaniem widowiskowego „witacza” przy wjeździe do wsi, który przyciągał uwagę przejezdnych – ludzie zatrzymywali się, robili zdjęcia i nagrywali filmiki.
KGW w Gorzanach wzięło również udział w gminnych dożynkach i reprezentowało gminę Pakość podczas Festiwalu Gęsi w Łojewie. Ten drugi piknik był – jak same mówią – prawdziwym wyzwaniem organizacyjnym. Mimo zmęczenia i stresu panie poradziły sobie znakomicie, zdobywając nagrodę finansową.
Zumba, Mikołajki i działanie mimo braków
Choć Gorzany nie mają świetlicy, koło się nie poddaje. Panie organizują spotkania w prywatnych domach, a zajęcia zumby odbywają się na sali gimnastycznej w pobliskiej szkole. Dla kilkuosobowego zespołu trudno o trenera, zajęcia toczą się systematycznie z wykorzystaniem rzutnika i internetowych treningów.
Ostatnim wydarzeniem były Mikołajki dla dzieci – z pieczeniem pierników, wspólnymi zabawami i prawdziwie rodzinną atmosferą.
– To był moment, kiedy znów zobaczyłyśmy, jak bardzo takie inicjatywy są potrzebne – mówią.
„Człowiek czuje się potrzebny”
Członkinie KGW podkreślają, że w kole najważniejsze są szacunek i brak oceniania.
– Nie wymagamy od nikogo obecności na każdym spotkaniu. Każdy ma swój czas. Najważniejsze, że nikt nie czuje się samotny i każdy czuje się potrzebny – tłumaczą.
Plany na przyszłość są ambitne: kolejne festyny rodzinne, warsztaty, wyjazd integracyjny, a być może nawet kiermasz. A pół żartem, pół serio pada też hasło wyjazdu do Dubaju.
– Najważniejsze jest to, że działanie społeczne daje ogromną satysfakcję. To coś, czego nie da się opisać – trzeba samemu spróbować – mówią zgodnie.
Koło Gospodyń Wiejskich w Gorzanach pokazuje, że nawet bez wielkich środków można stworzyć coś wyjątkowego – wystarczą chęci, współpraca i otwarte serca.


- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!